Czytasz wiadomoci wyszukane dla zapytania: chodzi na paluszkach





Temat: książkoholicy
"Tak naprawdę jest to równie niszczące, co alkoholizm".

To Twoje zdanie, czyżby nie? Wprawdzie mogłaś mieć na myśli coś zupełnie innego
niż napisałaś, ale wybacz, nawet książkoholik nie posługuje się telepatią...

Wydaje mnie się, że mocno teoretyzujesz. Tak naprawdę w bliższym otoczeniu nigdy
nie miałaś książkoholika, prawda? Tak, wiem, zaraz napiszesz, że największą
traumą Twojego dzieciństwa była matka czytająca przy obiedzie książkę.

I spróbuj czytać jadąc autem po polskich drogach - co najwyżej możesz se
poczytać drogowskazy.

I przestań wymyślać teorie, jakie to zaniedbane dzieci są w czytających
rodzinach. Może jeszcze napisz, że większość dzieci w pogotowiu opiekuńczym to
właśnie te od książkoholików.

Mój tatuś czytał przy obiedzie i w ogóle dużo czytał. Moja mamusia nie czytała
wcale. Zgadnij, koło kogo musiałam chodzić na paluszkach, żeby sobie odpoczął?
Taa, koło mamusi, bo poobiednia drzemka rzecz święta! Przy obiedzie owszem,
gadała, o pracy i koleżaneczkach. Spacer? Żadną miarą. Zresztą, doskonale ją
rozumiem - co to za rozrywka, takie dreptanie wkoło macieju bez żadnego celu.

Ale tatuś mógł mi polecić książkę i podyskutować ze mną, a mamusia co najwyżej
opowiedzieć najnowszy odcinek "Klanu". Zgadnij, z kim miałam lepszy kontakt
emocjonalny? Podpowiedź: bynajmniej nie z mamusią.

Mnie nie interesuje, czy oglądasz telewizję - ja nie mam telewizora. Ale żeby
mieć zainteresowania, to nie mogę czytać, nie? Muszę malować. Tylko po kij ja
będę łapać za pędzel, jak nie mam ani zdolności, ani chęci? Spacery to też może
być hobby, ale książki - absolutnie! Siłownia, fitness club - noooo, to dopiero
jest hobby! Ale książki nie, bo nie rozwijają mięśni.

Dla mnie ktoś, kto spędza codziennie godziny na siłowni, nie jest normalnie
funkcjonującą osobą. Ktoś, kto nie czyta nic oprócz etykiet na żarciu - również.
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Do mężów, którzy...
Gość portalu: A. napisał(a):

> Co zdecydowało, że wybraliście "starą" żonę, a nie ułożyliście sobie życia z
> kochanką?

Jadac na wycieczke w piekne okolice po obejrzeniu urokow chwili, nie kupujesz
tej willi w ktorej mieszkalas(es) pare dni.

> Czego oczekiwaliście po powrocie od swoich żon, żeby nic nie mówiły, nie
> robiły wyrzutów?

Przebaczenia i poprawy sytuacji. Jak maz zdradza to musi byc jakis powod - nie
jest to tylko calkowita wina meza i nad tym musisz sie zastanowic. Kazdy medal
ma dwie strony a diabel nie spi.

> Ile czasu potrzeba, żeby wybaczyć, odzyskać zaufanie?

To zalezy od twojego usposobienia - jesli lubisz rozdrapywac gojace sie rany to
nigdy az gamgrena moralna opanuje caly organizm malzentwa. Pomysl nad tym CZY
CHCESZ MIEC RACJE czy SPOKOJ ZYCIA.

> Co Wy zrobiliście, żeby przekonać swoje małżonki, że jesteście jednak warci
> ich zaufania i miłości?

Nic - naogol nalezy chodzic na paluszkach, jak pies z podwinietym ogonem i
czekac az czas ukoi serce i nastapi pasjonujaca goraca noc bez granic.

> Jak powinna postępować taka żona, żeby mąż widział, że ona naprawdę cierpi,
> że ją to bardzo dotknęło, ale żeby nie wykończyć małżeństwa nadmiarem
> wyrzutów, pretensji, żalu?

Napiaslem powyzej - mozesz miec racje i zyc w samotnosci bez granic lub byc
chwilowo poblazliwa i odnowic oczekiwane szczescie we dwoje. Wybor nalezy do
ciebie.

> Nie piszę żadnego artykułu - to dla mnie sprawa bardzo osobista.
> Będę wdzięczna za zrozumienie.

Jesli napiszesz wszystkie swoje zale, gniew, nadzieje i watpliwosci i zachowasz
to dla siebie do przeczytania np za dwa lata, wowczas zrobisz sobie przysluge.
Pisanie w takich sytuacjach jest najlepsza terapia zdradzonej kobiety. Sprawdz
to dziala. Jesli ci sie uda to jeszcze opublikowac, to dopiero zrozumiesz, ze
to byla dobra sugestia. Powodzenia.
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: skutki czytania cudzych smsów...
Matie, mogę Cię pocieszyć, że mój mąż takie smsy pisze do syna także
się nie przejmuj:) Nie wiem do końca czemu ale badam to sobie za
każdym razem kiedy przychodzą dzieci i może kiedyś znajdę odpowiedź,
ale mój ma akurat taką słabość do syna, chociaż ma jeszcze córkę z
eksią, a drugą w drodze:) Już pisałam nie raz tutaj o różnych
akcjach które wyczyniają oboje w związku z tym, możesz sobie
odszukać, czasami bywa naprawdę śmiesznie, a czasami smutno. Kiedyś
mnie to irytowało, też mnie szlag trafiał, że pępek świata,
królewicz itd, ale teraz powiem Ci, że odkąd zdałam sobie sprawę,
jaką miągwę przewrażliwioną i egocentryczną chowa, to im obu, mężowi
i młodemu też, współczuję. I mi jakoś lepiej się to znosi. Każda z
jego córek będzie miała w życiu więcej jaj i przyjaciół niż ten
rozchwiany emocjonalnie chłopak. To nie ma nic wspólnego z miłością,
twój mąż na pewno bardzo kocha wszystkie swoje dzieci w tym waszego
synka, po prostu działa psychologia: poczucie winy, zasada
niedostępności i takie tam. Dziecku robi krzywdę, ale to nie Ty mu
to możesz uświadomić, bo ty zła macocha jesteś. Niech sobie tęskni,
płacze i przeżywa, on to może nawet lubić, świadczy to w końcu o
tym, że ma jakieś uczucia a nie jest takim podłym ojcem co porzucił
i sobie poszedł nie?:) Jemu to jest wręcz potrzebne do dobrego
samopoczucia i poprawy samooceny, takie użalanie się nad sobą
świadczy o jego człowieczeństwie. On by się źle czuł jakby rozparł
się zadowolony i syty po obiedzie na kanapie, beknął, włączył mecz i
pomyślał sobie: łał, jakie ja mam zajebiste życie bo nie od dziś
wiadomo, że dzieci powinny mieć pełną rodzinę a tu nie wyszło i
trzeba teraz pokutować a nie życiem się cieszyć:) Za Tobą i waszym
synkiem też by tęsknił. Ale to dopiero jak byś odeszła, a tego chyba
nie chcesz.
To, że jesteśmy uzależnieni emocjonalnie od jakiegoś członka rodziny
nie znaczy, że kochamy go najbardziej. To tylko znaczy, że jeśli
trzeba koło tej osoby chodzić na paluszkach bo będzie dym to
człowiek się tak nakręca, że ta relacja jest bardziej absorbująca
(emocjonalnie, czasowo itd) ale niekoniecznie należy do
najprzyjemniejszych a wręcz może być bardzo męcząca w porównaniu do
innych członków rodziny, których zauważamy i doceniamy wtedy, gdy
nagle zaczyna brakować tego spokoju i normalności. Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Prośba o opinię inne mamy:)
Prośba o opinię inne mamy:)
Witajcie Mamy,

Czytam Wasze forum od niedawna.
Mam prośbę o Wasze opinie, jako doświadczone Kobietki pewnie będziecie umiały
coś mi pomóc.

Mam 19 miesięczną córkę Emmę.
Mała ruchowo rozwija się super, manualnie bardzo zdolna.
Jest bardzo wesołym, rozrabiającym dzieckiem. Uśmiecha się, przytula, sama
szuka kontaktu z nami.

Problemy jakie zaobserwowałam:
1. Mowa, mała mówi mało. Mówiła wcześniej: mama, tata, baba, da (daj), ma (nie
ma), pi (pić)i wiele w swoim własnym narzeczu:) Od ok dwóch miesięcy mówi
mniej, więcej natomiast dużo po swojemu (nawet pyskuje:), nie woła mnie, ani
męża, Mówi mama czy tata, ale nie woła nas.
2. Nigdy nie lubiła "nauki", opcja gdzie masz oczko, nosek i gdzie jest
misio... były ignorowane. Teraz pokaże nosek, czy gdzie są kominy na dachu,
ale nie robi tego zbyt chętnie (zależy jaki ma humorek)
3. Nie bawi się "na niby" choć na to to chyba jeszcze za wcześnie?
4. Zabawy - i to się robi problem. Mała niektóre zabawki (głównie klocki,
łyżeczki, kółka)układa w rządkach. Klocki układa zawsze dnem do góry. Jak jej
się zmieni dnem do dołu to zamienia. Co ciekawe te zabawy nie zawsze są takie
same. Czasem jak jej się coś zmieni to olewa to i idzie bawić się czymś innym.
Często klocki nosi w jakieś miejsce i układa a potem przenosi w inne miejsce.
Wczoraj zrobiliśmy z mężem eksperyment i schowaliśmy klocki, innych zabawek
tak nie układa w ogóle.
Ogólnie to jest bałaganiara i nie chce uczyć się sprzątać, ja sprzątam a ona
bałagani :)
5. Czasem chodzi na paluszkach

Miała wcześniej objaw "motylkowania", ale już nie ma.

I teraz moje pytanie do doświadczonych Mam - czy jej zachowanie może oznaczać
autyzm?

Zapisałam się do Fundacji Synapsis, ale tam się czeka 10 mcy i nie wiem czy
może powinnam iść zdiagnozować ją prywatnie? Czy mogę poczekać?

Co Wy drogie Mamy mi doradzicie?

Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam

Mama Marta Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Domisiowa muzyka
mama_kotula napisała:

> =======zamiast wyrzucić nawalający odtwarzacz i kupić nowy
> pogmerałam pędzelkiem i działa:))========
>
> Gmeranie pędzelkiem po laserze skraca jego żywotność :>:>:>

Wiem,wiem, ale skoro jeszcze działa - nie muszę wydawać kroci na
ZURT:)) Znasz inny sposób czyszczenia? Przedmuchanie pompką?


> Kopie zapasowe płyt robię od jakiegoś czasu (odkąd mam mega wielki
kilkuterabaj
> towy twardy dysk ;))), robię w postaci obrazów CD, część
konwertuję na empetrój
> ki, aby mniej miejsca na walkmanie zajęły, bo on tylko 2GB ma, a
jednorazowo si
> edzą na nim przeważnie - mój aktualny audiobook, aktualny
audiobook syna plus c
> ała sterta bajek grajek i piosenek młodej.

Ha! Dostałam kartę do telefonu i słuchawki. Wczoraj próbnie
przerobiłam na mp3 jedną płytę i teraz słucham muzyki w drodze do
pracy, tralala:)

>
> Ale teraz, o zgrozo, przymierzam się do zakupienia dzieciom
telewizora, dość du
> żego i płaskiego, który będzie stał u nich w pokoju.
> Nie, dzieci moje nie mogą korzystać z telewizora ogólnodostępnego -
bo my nie m
> amy ogólnodostępnego :D:D:D:D.

Wiesz, dzieci korzystające z telewizora ogólnodostępnego lub
oglądające coś na komputerze w ogólnodostępnym pokoju to koszmar.
Otoczenie musi chodzić na paluszkach:( Dopóki było jedno oglądające
dziecię - zakładałam mu słuchawki, teraz oglądają razem. Są
rozdzielacze do słuchawek? Telewizor i DVD w dziecięcym pokoju -
ten pomysł coraz bardziej mi się podoba:)

BTW, ostatnio przy sobocie dzieci miały sobie wybrać film do
obrzejrzenia. Starszy chciał "Wędrówki z dinozaurami". Uznaliśmy, że
młodszy będzie się bał, więc umówiliśmy się, że młodszy
obejrzy "Kubusia i Hefalumpy", starszy się pobawi, potem obejrzy
dinozaury. Okazało się, że młodszy ciagle uciekał przed Hefalumpami,
za to gdy starszy zasiadł do dinozaurów - młodszy ochoczo się
przyłączył:))

Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: terrorystka
na szczęście Karolina śpi dosyć mocno i nie przeszkadzaj jej normalny dzienny
hałas w mieszkaniu, nie budzi się nawet jak dzwoni telefon albo domofon :)
tak więc nie musimy chodzić na paluszkach i czasami nawet organizujemy sobie
wieczorem małą imprezkę :) Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: zacisniete paluszki u nozek
U nas jest to samo.Cześć dzieci tak ma.Też niepokoiłam się ,ale szperałam już
w internecie i wszystko jest ok. Moga też nasze maluchy na poczatku przez kilka
tyg. chodzić na paluszkach.
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Czy wasz dziecki jak chodzą
u mnie chodzi na paluszkach na czubkach, a czasem zegnie palce i
tak na zagietych chodzi :(
no oczywiscie wtedy to zadne chodzenie nie jest.
ale na calych stopkach tez chodzi, od jakis 2 tygodni, przedtem
tylko na paluszkach
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Tupta na palcach-isc do lekarza?
Tupta na palcach-isc do lekarza?
Olaf jeszcze chodzi na paluszkach,nie caly czas,w butach chodzi
normalnie ale na boso czesciej chodzi na palcach,jak sie zapomni to
idzie normalnie i jak biegnie to tez stawia cala stope.Myslicie zeby
wybrac sie do lekarza??
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: W butach czy na boso??
Cały czas chodzi na boso, ale dostaliśmy zalecenie ortopedy że jak
najczęściej ubierać jej buciki, bo Ola chodzi na paluszkach.
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Czy ktores dziecko tez chodzi na palcach?
Lili też czasem chodzi na paluszkach jak baletnica, jeśli jest to
czasem to z tego co pamiętam z KUbą to wszystko ok. jakby to był
jedyny sposób poruszania to chba wtedy należało by się martwić.
Warto spytać pediatrę poprostu.

Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Chodzenie na paluszkach
u nas podobnie-ale czytałam że jeśli cały czas chodzi na paluszkach to trzeba
poprzyglądac się baczniej...jesli tylko chwilowo to taki etap synuś staje na
płasko jak się podciąga to na paluszki ale jeszcze nie chodzi
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Dlaczego muszę wrzeszczeć?????????
Wrzeszczenie sporadyczne - ok, coś w tym jest:
1. Dzieci powinny wiedzieć ze my równiez mamy rożne dni: są dore i złe, boli
nas głowa, mamy wszystko glęboko w ..... .W końcu dośc dużo mowi się o tym aby
nazywac uczucia po imieniu a my nie jestesmy z kamienia. Tylko czy rzeczywiscie
nas to upoważnia do "wyżycia" się na Bogu ducha winnych dzieciach ?? Jeśli
nawet tak się stanie to sądzę że po wszystkim należy przeprosić i wyjaśnić (tzn
po dojściu do siebie). Lojalnie uprzedzam: mam kiepski dzien, mogę byc niemiła-
ale akurat do Maciejki to nie dojdzie i dalej pajacuje..
2.Aby pokazać kto tu rządzi- ups kij w mrowisko.... mimo wszystko stoję po tej
stronie barykady, która od czasu do czasu porządkuje "domostwo" i mówi :hej
narazie ja tu jestem górą i proszę mnie słuchać
3. Wrzeszcenie aby wymoc posłuch- o tym już pisałam: mam inne sposoby choć
wierszyki na Alę przestaja działać- nabija się już- choc zdarzaja się jej
twórcze dni. Póki co będę czytać nt Waszych doświadczen ze straszymi dziećmi.
Bardzo polecam zmianę "nie " na "tak" - jest to rewelacyja metoda, choć wymaga
na poczatku sporego skupienia bo my raczej przyzwyczajeni jestesmy do negacji
zwłaszca po pracy, zmęczone. Poza tym bardzo łatwo się tu przejechać, zostać
gołosłownym przez zwykła niepamięć o tym co się ustaliło z dzieckiem.
I święte słowa verdany: nic ogólnego - u nas tez to działa, Ty pluszaczki, a Ty
klocki , jak mówię sprzątamy pokój to jest wielkie BUUUUUUUU
jswm mozna mnie wypozyczac )) właśnie jutro jadę na trzy godzinki aby
pośpiewac innym dzieciom

Inne kawałki dla Maluchów:
warto kupić płyty Misia i Margolci sa tam superaste pioseneczki dla dzieci,
moja ukochana kolysanka choc ja bardzo rzadko spiewam dzieciom na dobranoc-
aaaaaa kołysanka, aaaaaa usypianka
od wieczora aż do ranka
kołysanka - usypianka
nocka chodzi na paluszkach
nie zbudzi maluszka
aaaa kołysanka, cicho-sza usypianka

Na mycie zębów:
Szczotka czeka, pasta płacze:
czy juz dzieci nie zobaczę..?
Ząbki będą bardzo brudne,
i zapaszek też paskudny,
i bakterie szaleć będą,
katastrofa i tragedia.
A tu dzieci wchodzą:
szczotako , pasto miła
kolacja dopiero się skończyła.






Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Kawa i smutki
Kawa i smutki
Witam,
chciałam sie troszkę wyzalic... Właśnie zaczął się 9 tydzień... Jeszcze nigdy
nie udało mi się go przebrnać szczęsliwie... Za drugim razem wszystko
rozwijało się tak ładnie aż do 8 tyg i 5 dni..., kiedy to przypadkiem
pojechałam na usg do szpitala, bo wydawało mi sie, ze widziałam mikroslady
plamienia...
Boję się...
W następny czwartek (będzie skończone 9 tygodni) mam umówioną wizytę i już
chodzę po ścianach z jej powodu... Boję się pójść wcześniej... Wolę zaczekać.
Najchetniej wcale bym nie szła, ale to chyba niemozliwe, co?
Dzis w nocy śniło mi sie, ze karmię dziecko. Obudziłam sie z takim bólem
piersi, ze nie widziałam, co z nimi zrobić. Taki sen miałam juz drugi raz w
tej ciąży. Budzę się z żalem, ze to nieprawda. Prawie codziennie śni mi sie
wizyta u lekarza, który mówi, ze jest ok, a ja nie mogę sie cieszyc, bo wiem,
ze to tylko sen. Chyba zwariuję. Zrobilam sie okropna a wyżywam sie
oczywiscie na mężu, który chodzi na paluszkach dookoła i słówka nie piśnie...
I jeszcze mu powiedziałam, ze jest niewyrozumiały, jak mu dzis nerwy puściły
na moment...
Ten tydzień to straszna męczarnia... nie umiem sobie poradzic z lękiem,
czasem brak mi sił i przygotowuję sie na najgorsze... Jestem tu jedną z
młodszych (chyba tylko pod względem zaawansowania tygodniowego) i większość z
Was ma juz te największe lęki za sobą... Ale może pamiętacie, czy cos Wam
pomagało na ten strach, czy trzeba po prostu trwać i czekać jak na ogłoszenie
wyroku - skażą czy uniewinnią, a może odroczenie...

Miało być o kawie... Nigdy specjalnie nie przepadałam za kawą, najwyzej
słabiutką, bo mnie po zwykłej telepie. A teraz cały czas myślę, że napiłabym
się kawki z mleczkiem, słodziutkiej... Zastanawiam sie, czy taka np. night &
day czy inna bezkofeinowa byłaby dozwolona? Co myślicie? Słyszałam, że kawa
bezkofeinowa to świństwo, ale chyba lepiej taka niz z kofeiną, zwłaszcza, że
nie toleruję kawy prawdziwej najlepiej... To takie pytanie na rozluźnienie
atmosfery, bo mocno ja zageściłam tymi strachami...
Całuję Was mocno i dziekuję anuteczkowi za to forum, Agata Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Czy trauma mija?
MCM...
mama-cudownego-misia napisała:

> Szalicjo, problem w tym, że Ty też wcale nie wiesz, co to znaczy
mieć dziecko
> niewidome, głuche, niepełnosprawne.

No po części wiem...Moja sąsiadka, zaprzyjaźniona, ma synka
niewidomego. Mądrzy lekarze tak podtrzymywali ciąże, że zachamowali
dziecku rozwój oka. Dziecko nosi protezy oczu. Miał też ogromny
rozszczep podniebienia i choć teraz chłopiec ma 10 lat to buzia
(pomimo wielu operacji) nadal jest zdeformowana. Nie wiem, jak to
jest być mamą, ale wiem, jak wygląda i jak wyglądało ich życie. Nie
raz już przy piwku poryczałyśmy sobie...
PO za tym czy uważasz, że podejżenie u dziecka autyzmu nie jest
czymś tragicznym? Jaka jest różnica pomiędzy niepełnosprawnością
intelektualną fizyczną? Nie wiem, co gorsze. Oczywiście zależy też,
jak głęboka jest niepełnosprawność ale większe szanse na normalne
życie ma dziecko na wózku niż dziecko upośledzone intelektualnie...
Mam nadzieję, że mój synek nie ma autyzmu ale nie dziw się mojemu
podejściu do sprawy, bo z tąświadomościa (jak sama pamiętasz może)
żyję od kilku miesięcy...Czekam końca diagnozy...

> W porównaniu z codzienną walką Joli czy Bijou nasze dylematy
> i zmartwienia są takimi samymi duperelami, jak martwienie się, że
2-latek nie
> umie wierszyka.

No z nimi nawet się nie porównuję. Wiem, że ich życie to każdego
dnia walka...Masz rację.
>

> to przecież nie ich wina (i dobrze, ze nie wiedzą, nie życzmy im
źle). To nie one powinny szanować nasze uczucia i chodzić wokół nas
na paluszkach, tylko my
> powinnyśmy sobie poradzić ze swoimi problemami, zamiast wymagać od
innych
> empatii.

Myślę inaczej...Nie chodzi o to by chodzić na paluszkach wokół nas.
Jednak poczucie taktu obowiązuje w różnych sytuacjach, prawda?
Rozumiem, że świeża mama dorodnego, zdrowego bobasa cieszy się z
tego, jak jej dziecko się rozwija. Jasne, że mi przykro czasem,
jasne, że zazdroszczę ale kompleksu nie mam. Chodzi mi o
ZROZUMIENIE. To wszysko.



Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Chodzenie na paluszkach
Witam ja też mam synka który chodzi na paluszkach jesteśmy pod opieką neurologa
dostaje zastrzyki w nogi na rozluźnienie i coraz miej chodzi na palcach powinnaś
się udać z synkiem jak najszybciej pozdrawiam Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: opózniony rozwój 2 latka
Mój synek, obecnie 2 latek, miał asymetrie i wzmozone napięcie 4 kończyn.
Zaczął chodzić ok 15 mż. Od urodzenia jest pod opieką neurologa, był i jest ciągle rehabilitowany (chodzi na paluszkach prawie cały czas, ale gdy siada i stoi to na cąłych stópkach). Badanie słuchu ok. Do okulisty wybieramy się niedługo żeby wykluczyć wadę, synek patrzy kątowo czasem, po prostu przekrzywia główkę jak patrzy na coś.
Ech.. bylismy u psychologa który stwierdził ze mały jest negatywny i nie współpracuje, wskazówki dał ogólne, zeby dużo tłumaczyc i takie tam, logopeda to samo, dużo mówić i powtarzać, zadnych ćwiczeń.

Najśmieszniejsze jest to ze opóźniony rozwój zauważyłam już wieku ok roku, wtedy pamiętam od neurochirurga usłyszałam ze szukam na siłę u swojego dziecka autyzmu i innych schorzeń! Nie tak dawno neurolog postawił diagnozę że synek ma dyskretne mózgowe porazenie dziecięce. Zaczęliśmy konsultacje u innych lekarzy, wielu z nich nie zgadza się z ta diagnozą.

Oprócz rehabilitacji dołaczyłam basen, w zasadzie on największą poprawe przynosi, jesli chodzi o nóżki.
No ale mowa w tyle zupełnie, i rozumienie :( żadnej poprawy, mimo ciągłego gadania tłumaczenia pokazywania nic
Synek nie chce współpracować ze mną, ucieka, woli zabawy ruchowe czyli berek i chowanego, wygłupy. Nie układa klocków, kubeczków w piramidkę. Ostro sie zaczyna buntować, jakby wszystkiego mało było, ostatnio bije i gryzie mnie...
czekamy na terapię si (diagnozę mamy z czd) zastanawiam się czy nie korzystać z pomocy psychologa dodatkowo bo ewidentnie zaczynaja się problemy z buntem dwulatka, trudno do niego dotrzec, nie słucha co mówię, nie reaguje na zakazy i tłumaczenia...

jak wy sobie radzicie z buntem ? bo ja juz nie mam siły, męża cąłymi dniami nie ma, a jak wraca z pracy to pozwala małemu na wszystko i moje starania zeby wpoić zasady to porażka wrrrr

Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Przeczytajcie prosze-co moge jeszcze zrobić ??!!!
Wieści po konsultacji są wspaniale,moja Mała nie ma MPD,a z tym ,że chodzi na
paluszkach nie mam się przejmować a rehabilitanta i tak odwiedzę.Pozdrawiam
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: jak wyglada rehabilitacja 1,5 roczniaka? czy to bo
chodzi od 10 miesiąca.
ale
chodzi na paluszkach a stoi na całych stopach z tym,że na ugiętych
nożkach.
biega jak kaczka
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Niem wiem kto ma rację
Stokrota:
"Czemu mamy chodzić stąpać na paluszkach po podłodze spod której wydobywa się
przenikliwa woń śmierdzących trucheł?"

Widze ze twoje pozycje nabieraja coraz wiecej wyrazu, godnego stp Maryji.
Sadze ze tak naprawde to polska dyplomacja niestety i "chodzi....na paluszkach
po podlodze", i smrodzac.
Co nie zmienia faktu ze problemy sa.

I dalej, Stokrota, bystry obserwator, informuje o bystrosci umyslu jej kolegi:

"Jeden taki chuj tu przyjechał w delegacje i cały nadęty się rozejrzał wokoło i
skonstatował że Warszawa brzydka. A na to kolega nie strzymał i mu pedział, że
przed wojną tu było dużo ładniej, hehehe."

Zeby stwierdzic ze Warszawa jest brzydka nie trzeba byc chujem, a jeszcze mniej
nadetym. Piekno Warszawy przedwojennej moznaby udokumentowac.
Moznaby rowniez powiedziec dlaczego od wojny do teraz (z wyjatkiem kilku
realizacji wczesnych lat piecdziesiatych) na pustym placu budowy, checia budowy
spoleczenstwa i jego solidarnosci, stworzono zakurzona brzydote.
Wiele moznaby powiedziec temu komus (podobno nadetemu chujowi), kto
prawdopodobnie wiedzial co sie stalo podczs wojny i jak powojenna Warszawa sie
robila.
Ale nie, my, narod dowcipny, wolimy by nasz swoisty dowcip byl czytany i
rozumiany serio. Chodzimy wlasnie na paluszkach i jednoczesnie, niestey,
smrodzimy jak ta duzo za stara baletnica.
Dyplomacja to nie tylko kupowanie oszukanych samolotow w Waszyngtonie i smierc
albo zycie w Brukseli. Dyplomacja, glownie zreszta, to cos takiego malutkiego,
codziennego, nieciekawego, na kazdym szczeblu, a w tym wypadku z okazji
wycieczki pokazujacej obcokrajowcom Warszawe, w koncu stolice.
I tego sie w Polsce nie umie, Polacy wyobrazaja sobie ze sa stworzeni do tej (a
przeciez nieistniejacej) "wielkiej" dyplomacji.

I stad te podsmiechujki, brak powagi, brak odpowiedzialnosci.

"hehehehehe"

Nie dziwmy sie ze w takim stanie rzeczy nie odbiera sie Polski powaznie.

hehehe

Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Podatek zwany dawniej bykowym
nie widze powodu, zeby
> zakladac, ze w grupie 'rodzice' jest wiecej/mniej pisarzy, ludzi
nauki, prezeso
> w
> firm, nieukow, alkoholikow itd niz w grupie 'bezdzietni'. jedyne
co rozni te
> dwie grupy, to to, ze pierwsza zadaje sobie trud wychowania dzieci

tylko, że nie jestem taka pewna, czy ludzie wychowujący dzieci maja
tyle czasu na swoją pracę ile bezdzietni. logicznie rzecz biorąc nie
powinni. zresztą sama pisałaś, że często jedno z rodziców musi nawet
zrezygnować z pracy. a jeżeli rodzice "wychowują" swoje dzieci przez
godzinę czy dwie dziennie, to chyba niezbyt należycie wykonują swoją
drugą pracę (jak to nazywasz wychowanie dzieci), oraz przerzucają
część tej pracy na żłobki, przedszkola czy babcie.

> z powyzszym sie tez zgadzam, ale nie ma to nic wspolnego z
nielubieniem dzieci.

otóż ma bardzo dużo wspólnego. bo jeżeli przez cały wieczór, ba,
przez całe lata wieczorami ktoś musiałaby słuchać wrzasków za
ścianą, a potem chodzić na paluszkach, żeby nie zakłócić smacznego,
niewinnego snu słodkiego dzieciaczka, to chyba nie mogłby być do
końca normalny, gdyby mu ten stan odpowiadał. poza tym dzieci często
są traktowane przez swoich rodziców jak pępek świata, więc wg nich
maja prawo cię utytłać, przeszkadzać ci, krzyczeć ci za uchem, a ty
nie masz prawa nawet krzywo spojrzeć "bo to przecież tylko dziecko".
rodzice uważają, że dziecko ma prawo wrzeszczeć, biegać, skakać ale
odmawiają drugiemu człowiekowi prawa do spokoju, zwrócenia uwagi, że
taki stan mu nie odpowiada, do zaprotestowania. poza tym nie każdy
ma ochotę całować uślinione czy wypaćkane czekoladą dziecko, nawet
jeżeli widok takiego dziecka niespecjalnie mu przeszkadza, niestety
rodzice tego nie rozumieją. niechęc do dzieci często bierze się z
podejścia i winy rodziców, najczęsciej też odbija się na samych
dzieciach jako na bezpośrednim źódle wysokich dźwięków. Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Cisza
<Voker chodzi na paluszkach> P
Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: IMREZY NA OSIEDLU
Założyciele tego wątku są młodym małżeństwem, mają już mieszkanie i zapewne
lada dzień sami dorobią się dzieci. Wtedy już koło 20:00 będą chodzić na
paluszkach. ;) Przegldaj reszt wypowiedzi



Temat: Zapraszam na kozetkę...
hm... mój ex ma/miał ciężki charakter. najważniejszy na świecie, wszystko
kręciło się wokół niego, jeśli coś mu nie wychodziło, winni byli wszyscy
(czytaj: ja), tylko nie on. taki typ "marsowy" ze zmarszczoną brwią, przy
którym trzeba chodzić na paluszkach, bo nigdy nie wiadomo kiedy zagrzmi. i
robiłam to.
no i ten mężczyzna spotkał nagle drugą miłość swojego życia ("kocham Ciebie,
ale ją też kocham").
ale bardzo rzadko jest tak, że winna jest tylko jedna strona, na pewno miałam
jakiś swój udział w tym, że dał się "uwieść" 20-letniej, zapatrzonej w niego
pannie. bo NIBY chodziłam na paluszkach, głaskałam po główce, pewna że nie ma
na świecie lepszego faceta. tylko czy do końca?
nie będę przepraszać za to jaka jestem, bo wiedział jaka jestem na długo przed
ślubem. ale faktem jest że:
1. za często szłam na kompromis "dla świętego spokoju", dochodziło do tego, że
przepraszałam za coś, co zupełnie nie było moją winą, tylko po to żeby mieć
spokój. przyzwyczaiłam go do tego.
2. za często wychodziło na moje, i chociaż nigdy nie padło "a nie mówiłam", to
jednak nie pozwoliłam mu tego nie zauważyć.
3. niczym mi nie imponował, podświadomie uważałam go za "głupszego" (to trochę
za mocne słowo), traktowałam trochę jak duże, rozpieszczone dziecko, które
trzeba traktować z pobłażaniem. zawsze wszystkow iedzialam lepiej, lepiej
wszystko potrafiłam zorganizować. on, cholernie ambitny, mający potrzebe bycia
we wszystkim najlepszy, mnógł czuć sie tym sfrustrowany, nawet jeśli
nieświadomie.
4. z powyższego wynika, że nie do końca w niego wierzyłam i prawdopodobnie
podświadomie w to wyczuwał, nawet sie nie dziwię że to wpatrzone w niego
dziewczę zyskało jego miłość.
5. pozwoliłam mu siedzieć przed komputerem niemal 24 h/dobę i przez długie
wspólne lata mu nie powiedziałam że mi to przeszkadza. właściwie to nawet nie
byłam świadoma że mi to przeszkadza do momentu kiedy sobie uświadomiłam nagle i
bez uprzedzenia że to jest nie do wytrzymania.
6. jestem współwinna temu, że popadliśmy w rutynę. mijaliśmy sie właściwie w
drodze do/z pracy, jedliśmy wspólnie obiad, on siadał do komputera, ja
zajmowałam się sobą, potem szliśmy spać. czasem oglądaliśmy wspólnie film. nic
poza tym , nawet wizyt u znajomych, wyjścia do kina, teatru itd. nigdzie nie
jest napisane że to powinna być jego inicjatywa. wina tak samo moja jak i jego.
7. zabójczo rutynowy sex. też współwinna. fakt, że przypominał sobie o tym
dopiero jak wstawał od komputera (około 2 w nocy) nie jest dla mnie
usprawiedliwieniem.
Przegldaj reszt wypowiedzi




Strona 4 z 4 • Wyszukiwarka znalaza 344 postw • 1, 2, 3, 4